Exit. Escape room na planszy [Recenzja]

Ewelina Zdancewicz-Pękala Gry planszowe Publikacja: 26.07.2018, 15:33 Aktualizacja: 25.03.2019, 12:54
Gry z serii Exit to escape roomy, w które można zagrać bez wychodzenia z domu. Historie przedstawione w serii zmuszają do myślenia i są doskonałą rozgrzewką przed wizytą w prawdziwym escape roomie. Jednak tak jak każdy pokój, z którego trzeba uciec są jednorazowe, co dla wielu graczy jest nie do przyjęcia.
exit stacja badawcza
0 Udostępnień

Exit od Galakty zdecydowanie nie jest ortodoksyjny

Exity oraz gry w stylu escape room stają się coraz bardziej popularne w Polsce. Mają oczywiście swoich przeciwników, którzy twierdzą, że wydawanie ok. 50 zł (w przypadku gry Exit od Galakty) na jedną rozgrywkę to gruba przesada. Tym bardziej, że podczas gry niszczy się jej elementy, a czasem nawet pudełko (które tak jak wszystko w Exicie też często jest elementem rozgrywki). Dla niektórych to wręcz profanacja gry – szczerze mówiąc przy pierwszy rozgrywkach też było mi nieco głupio ciąć, malować, rozrywać i przebijać różne elementy, ponieważ zawsze mocno dbam o swoje planszówki.

exit stacja badawcza

Po dwóch rozgrywkach to uczucie mija, a potem zostaje już tylko dobra zabawa. Jednak jestem w stanie rozumieć osoby, które nie chciałaby kupować gry tylko po to, żeby ją zniszczyć. Osobiście działałam tak jak w standardowym escape roomie, czyli zrzuciłam się ze znajomymi na nowe egzemplarze Exita. Koszt okazał się być niewielki, a zabawa przednia.

Trzy tytuły tajemnic

Exit: Gra tajemnic zadebiutował w Polsce trzema tytułami z serii: Chata w lesie, Tajemnicze laboratorium oraz Grobowiec faraona. Po ograniu wszystkich trzech nie mogłam się doczekać przetłumaczenia kolejnych historii. Niedawno na rynek weszły nowe tytuły: Zapomniana wyspa, Stacja badawcza i Zakazany zamek. Wszystkie trzymają poziom, a to sprawia, że seria Exit od Galakty ma szansę stać się hitem.

Exit: Zapomniana wyspa

Nowe tytuły mają wyraźnie oznakowany poziom trudności, czego wcześniej nie było. Zapomniana wyspa to poziom zaawansowany. Zagrać w nią może od jednej do czterech osób, a rozgrywka powinna im zająć od 45 do 90 minut. Według fabuły gracze przeżywają katastrofę na morzu i trafiają na tajemniczą wyspę, na której na każdym kroku grozi im śmierć. Niestety już w opisie fabuły widać pierwsze niespójności albo błąd w tłumaczeniu.

exit stacja badawcza

Gracze dowiadują się bowiem, że znajdują się na pełnym morzu na łódce (a w tej sytuacji powinni znajdować się na statku). Potem gracze trafiają na wyspę, na której wszystko zabezpieczone jest kłódkami, w tym kolejna łódka, którą mogliby uciec. W konwencji Exit to wszystko jest spójne, natomiast kto normalny martwiłby się odszyfrowywaniem kłódek, znajdując się na dziwnej wyspie? Prędzej szukałby sposobu na to, jak przepiłować lub oderwać łańcuch i po prostu odpłynąć.

Wczuj się w klimat wysypy

Mimo takich drobnych nieścisłości w Zapomnianą wyspę gra się naprawdę dobrze. Zagadki są trudne, ale nie ekstremalne, więc koniec końców da się wpaść na dobre rozwiązanie. Jeśli grupa się “zatnie” i nie może znaleźć poprawnej odpowiedzi, może skorzystać z kart podpowiedzi. Po rozwiązaniu zagadek z tej rozgrywki pojawia się prawdziwa satysfakcja, że się udało. Choć akurat w tej części klimat wyspy mógłby zostać jeszcze bardziej oddany, bo tytuł ma potencjał.

Nasza ocena: 7/10

 

Exit: Stacja badawcza

Stacja badawcza to (podobnie jak Zapomniana wyspa) zabawa na poziomie zaawansowanym. Tutaj także nie brakuje drobnych nieścisłości fabularnych, takich jak zamykanie się drzwi ewakuacyjnych na wypadek alarmu (a przecież w razie kłopotów pracownicy stacji powinni mieć ułatwioną drogę ucieczki). Jednak znów można odwołać się tutaj do konwencji tytułu, bo gdyby nie zamknięcie i zagadki, to nie byłoby całej zabawy. Niemniej jednak to element, który na spokojnie da się dopracować.

Moim zdaniem zagadki ze Stacji badawczej wymagały nieco więcej sprytu niż zagadki z Zapomnianej wyspy. Klimat był dobrze oddany i miejscami przypomniał nawet nieco Resident Evil. Znalazły się tu zagadki różnego rodzaju – do każdej trzeba było użyć innej techniki i podejścia. Dzięki temu rozgrywka nie była monotonna i przewidywalna. Minusem tej części gry Exit od Galakty było to, że niektóre elementy mimo poprawnego ich użycia nie dawały wyraźnej odpowiedzi i czasem trzeba było się niektórych liczb domyślać.

Nasza ocena: 8/10

 

Exit: Zakazany zamek

Zakazany zamek to najtrudniejszy jak do tej pory tytuł z serii Exit od Galakty. Tutaj gra odbywa się już na poziomie eksperckim. Co ważne, fabuła w tym przypadku ma najwięcej sensu i nie wydaje się być naciągana: podczas wakacji grupa znajomych postanawia zwiedzić opuszczony zamek. Jednak kiedy wchodzą do środka, okazuje się, że nie mogą już wyjść na zewnątrz. Muszą najpierw rozwiązać zagadki pozostawione przez tajemniczego gospodarza (którego postać pojawiła się też w Chacie w lecie).

exit stacja badawcza

Zagadki są trudne i często nieoczywiste. W przypadku tego tytułu dużo elementów wymagało zniszczenia. Złożenie niektórych elementów było trochę czasochłonne, a czas ma w tej grze decydujące znaczenie. Nie zabrakło tu sprytnych wybiegów autorów, którzy sprawdzili spostrzegawczość graczy. Jest także pewien bonus, który wynika z wyboru podczas gry.

Zakazany zamek to wyjątkowo ładny tytuł. Wraz z Chatą w lesie zajmuje wspólnie pierwsze miejsce na mojej liście najlepszych tytułów w serii Exit od Galakty.

Nasza ocena: 8,5/10

 

Elementy gry i potencjał serii

Gry z serii Exit od Galakty zawsze mają w sobie dysk dekodujący, karty rozwiązań, zagadek i podpowiedzi, małą książkę i tajemnicze elementy. Jednak trzeba uważać, bo do rozgrywki może być użyte dosłownie wszystko – nawet pudełko. Dlatego nie warto odkładać go gdzieś dalej po rozpakowaniu elementów.

exit stacja badawcza

Osobiście gorąco polecam Exit od Galakty, bo w niczym nie ustępuje prawdziwym escape roomom. Wysiłek umysłowy i dobra rozgrywka gwarantowane, ale trzeba pamiętać, żeby grać tylko z zaangażowaną ekipą – maruderzy nigdy nie pomagają w rozwiązywaniu zagadek, tym bardziej, kiedy trzeba podnieść morale grupy. “Nigdy stąd nie wyjdziemy” to słowa absolutnie zakazane!

Plusy
ładna grafika
dobra atmosfera
ciekawe i trudne zagadki
wyraźnie oznaczony poziom trudności

Minusy
gra jest jednorazowa i trzeba ją zniszczyć
fabuła miejscami jest nielogiczna

Ewelina Zdancewicz-Pękala

Zobacz także:
Sinking City [RECENZJA]
Recenzje gier, 25 Cze 2019
Warhammer: Chaosbane [RECENZJA]
Recenzje gier, 25 Cze 2019

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o