Escape Tales: Rytuał Przebudzenia [RECENZJA]

Ewelina Zdancewicz-Pękala Gry planszowe Publikacja: 11.01.2019, 12:51 Aktualizacja: 25.03.2019, 12:56
Escape Tales: Rytuał Przebudzenia od Board&Dice to nowatorskie podejście do tematu escape roomu w grach planszowych. Tytuł łączy w sobie grę paragrafową, przygodową, horror i zabawę z tradycyjnego escape’a. Zadaniem graczy jest przeprowadzenie mrocznego rytuału.
escape tales
0 Udostępnień

Rytuał przebudzenia – trochę escape room, trochę horror

Głównym bohaterem jest 35-letni wdowiec Sam, który samotnie wychowuje córkę. Niestety Lizzy pewnego dnia zaczyna odczuwać chroniczne zmęczenie, aż w końcu zapada w śpiączkę. Lekarze są bezradni. Wtedy Sam postanawia działać i rozpoczyna rytuał, którego zakończenie na zawsze zmieni jego życie.

Ta historia ma siedem opcjonalnych zakończeń. To, do jakiego końca dojdą gracze zależy od ich wyborów. W Rytuale nieco bardziej wyczuwa się klimat grozy niż przygody, choć w założeniu tytuł nawiązuje do gier escape roomowych. Gracze będą podążać dziwnymi i mrocznymi przejściami do kolejnych pomieszczeń i w każdym z nich będą musieli rozwiązać zagadki, które pozwolą im przejść dalej. Tutaj nie da się stać w miejscu, tym bardziej że klimat uciekającego czasu jest wręcz namacalny.

Gracze na swojej drodze spotkają różne postacie – ale to, czy nawiążą z nimi dialog, zależy wyłącznie od decyzji grupy. Mogą zdecydować się w milczeniu przejść cały rytuał, ale co jeśli któraś z napotkanych istot mogłaby uratować Lizzy? Komu można ufać, jak poruszać się pośród przerażających i odrealnionych przedmiotów? Odkrywanie historii Sama i jego rodziny to niesamowita podróż, przy której dosłownie ma się ciarki.

escape tales

Wykonanie gry

Rytuał Przebudzenia to przyjemna dla oka planszówka. Pudełko i plansza są wykonane z porządnego materiału, gracze nie muszą się więc martwić o to, żeby przy najmniejszym uderzeniu elementy zostaną uszkodzone. Po prostu Board&Dice nie przyoszczędziło na jakości kartonu – tak jak robią to niektórzy wydawcy. I to był dobry ruch, bo jako gracz większe zaufanie mam do tytułów, które już na wejściu wyglądają porządnie.

A poza tym z planszówkami jest trochę jak z książkami – każdy wie, żeby nie oceniać po okładce, ale gdy przychodzi co do czego to zabiegi marketingowców robią swoje. Dobry tytuł można pominąć tylko dlatego, że grafikowi nie wyszła okładka i na odwrót. Pudełko Rytuału prezentowało świetnie wyglądająca okładkę i… na szczęście w środku znalazła się też dobra fabuła i grafiki. Na karty z obrazami wykonanymi z dbałością o szczegóły patrzy się z prawdziwą przyjemnością. A trzeba patrzeć uważnie, bo wszystko może być wskazówką do rozwiązania zagadki.

Zagadki i mechanika

Mechanika gry odwołuje się do gier przygodowych typu point’n’click – z tym, że tutaj mamy do czynienia z analogową formułą. Jeśli wybierasz tę akcję, to wykonaj tamtą akcję, która zaprowadzi cię z kolei do następnej akcji itd. Na tym polega regrywalność Rytuału – escape roomy są jednorazowe, bo już znamy historię, a tu nawet znając fabułę wciąż możemy podejmować nowe akcje i dochodzić do innych zakończeń. Choć osobiście po pierwszym przejściu gry nie miałam ochoty na kolejne żmudne rozwiązywanie zagadek i resztę rozwiązań sprawdziłam “na skróty”. Historia była wciągająca, ale już nie na tyle, żeby przechodzić ją ponownie.

Do rozgrywki Rytuału oprócz zawartości pudełka potrzebna będzie też aplikacja. Gracze muszą używać strony do wpisywania odpowiedzi na zagadki i wyświetlania wskazówek, jeśli mają problemy z rozwiązaniem danej łamigłówki. Kiedy odpowiedź jest prawidłowa, aplikacja mówi graczom, który paragraf powinni teraz odczytać. Zasady gry są nieskomplikowane – w przeciwieństwie do niektórych zagadek.

escape tales

W Rytuale Przebudzenia potrzebna jest spostrzegawczość, dobre kojarzenie faktów i umiejętność obliczania pewnych rzeczy. W rozgrywce może wziąć udział maksymalnie czterech graczy i moim zdaniem jest to najbardziej optymalna liczba – wtedy zawsze w grupie znajdzie się ktoś, kto akurat wpadnie na rozwiązanie danego problemu.

I na koniec dobre słowo dla wszystkich, którzy nie lubię planszówek escape room, bo uważają niszczenie gry za profanację. Rytuału nie trzeba niszczyć (tak jak np. Exita). Po przejściu gry można ją więc odsprzedać – odpada przy tym zarzut nieopłacalności planszówek do porównaniu do prawdziwych escape’ów.

Rytuał Przebudzenia
Wydawnictwo:Board&Dice
Liczba graczy: 1 – 4 osób
Wiek: 12 +
Czas gry: 180 – 360 minut

Nasza ocena:
8/10

Plusy

  • porządne wydanie, ładna grafika,
  • ciekawa fabuła,
  • opcja regrywalności (mała),
  • dobrze zbudowany klimat,
  • proste zasady,
  • trudne zagadki (z możliwościami podpowiedzi).

Minusy

  • gra potrafi się dłużyć – konieczność przerw, nie spodoba się fanom szybkich zagadek,
  • gra typu point’n’click 0 potrafi skutecznie wybić z fabuły i powodować postawę – to co teraz klikamy?
Gdybym miała umieścić Rytuał Przebudzenia w tabelce planszowych escape roomów, które do tej pory miałam okazję rozegrać, to wyglądałoby to mniej więcej tak:

1.Exit,
2. Unlock!,
3. Detektyw,
4. Rytuał Przebudzenia,
Kroniki Zbrodni,
T.I.M.E. Stories.

Ocena redakcji 8 / 10

Zobacz także:

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AnitaRoxi22Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Roxi22
Gość
Roxi22
Ocena :
     

Jak dla mnie gra nico zbyt prosta. Chyba oczekiwałam czegoś co przyprawi mój mózg o drżenie a tu nic. Zagadki jak dla mnie proste a czas rozgrywki był zdecydowanie za krótki. Niemniej wielki plus za grafikę i całą otoczkę gry. Ma to swój urok. Za ładne wydanie dodatkowa gwiazdka.

Anita
Gość
Anita
Ocena :
     

Brzmi tajemniczo. Gra wydaje się genialna! A zastanawialam się co kupić chłopakowi na urodziny.