The Promised Neverland #11. Nie szczęście, a rozpacz napędza rozwój [RECENZJA]

Michał Małysa Recenzje komiksów Publikacja: 15.09.2019, 16:00 Aktualizacja: 16.09.2019, 8:27
The Promised Neverland - jedna z najlepszych serii wydawnictwa Waneko. Zawiera w sobie intrygę, epickie sceny walki i mocny przekaz. Pokazuje, że wola przetrwania jest w stanie zmusić człowieka do najbardziej ryzykownych i radykalnych działań.
0 Udostępnień

Walka potwora i dzieci bez przyszłości

W jedenastym tomie walka z arcyksięciem Lewisem na jego sekretnych terenach łowieckich trwa w najlepsze. Do powstania dzieci z Goldy Pond dołączają Wujaszek oraz Ray. Ich wsparcie jest nieocenione. Chociaż drużyna dzieci hodowlanych świetnie sobie radzi i zdołała już wykończyć prawie wszystkie potwory, to wciąż nie mogą pokonać Lewisa – a ten z kolei świetnie się bawi.

To, co dla dzieci jest walką o przeżycie i jakąkolwiek przyszłość, dla niego jest rozrywką i emocjami “jakich nie miał od stuleci”. Nie lekceważy swoich przeciwników i dostrzega niebezpieczeństwo, ale nie zakłada, że zdesperowana grupa powstańców będzie w stanie go pokonać (określa ich “ludzką trzodą”, ale niedługo później stwierdza “ludzie jednak są wspaniali”). Dzieci natomiast raz za razem opracowują kolejne plany, które pokazują, że dobra strategia zawsze jest w stanie nadrobić brak siły. Ich determinacja udowadnia, że nie istnieje niepokonany przeciwnik. Dopóki jesteśmy w stanie analizować czyjeś zachowanie i znaleźć słabe punkty wroga, zawsze mamy szansę na wygraną.

Już w dziesiątym tomie sceny walki były bardzo dynamiczne i mocno przyciągały uwagę. Nowa część serii wynosi pokazywanie bitwy na jeszcze wyższy poziom – znajdziemy tu dwustronne kadry, na których świetnie widać dynamikę, emocje oraz rozpacz połączoną z determinacją. Na tych scenach warto zawiesić wzrok na dłużej, bo rzadko która manga posiada tak dobrze zobrazowaną walkę – pełną szczegółów, mocną i jednocześnie nieprzesadzoną, czytelną.

Nie tylko walka, ale też refleksje

The Promised Neverland #11 oprócz walki z Lewisem pokazuje też kilka innych ważnych scen. Jak łatwo się można domyślić, powstanie w Goldy Pond to dopiero początek. Emma, główna bohaterka serii, nie zamierza odpuszczać – chce raz na zawsze uratować wszystkie dzieci z rąk potworów. Aby to zrobić nie wystarczy uciec do świata ludzi, trzeba całkowicie zmienić panujący system, tzw. obietnicę.

Dzieci snują więc plany dotyczące najbliższej przyszłości, ale nie uda im się ich łatwo zrealizować. Zbyt wiele osób jest przeciwko nim. Kilka końcowych kadrów pokazuje, że w kolejnych tomach będziemy mieć do czynienia z grubą intrygą.

Ważne spostrzeżenia z The Promised Neverland #11

Jeśli jesteście na bieżąco ze zmaganiami dzieci z Grace Field House (sierocińca, który okazuje się być farmą młodych ludzi hodowanych na mięso), to wiecie, że w tej mandze można znaleźć sporo ciekawych refleksji, wypowiadanych przez praktycznie wszystkich bohaterów. W najnowszym tomie także znajdziemy kilka perełek, które warto przytoczyć – bo cała historia, oprócz świetnym pokazaniem walki o wyzwolenie, jest przede wszystkim gorzką refleksją na temat ludzi i człowieczeństwa. Jak stwierdza Lewis w jednym z pierwszych kadrów: “Ludzie pragną szczęścia i nadziei. Dziwne jest natomiast to, że właśnie rozpacz napędza ich rozwój. W obliczu niebezpieczeństwa, przyparci do muru, zrozpaczeni… ewoluują.”

Warto na spokojnie czytać jedenasty tom, bo choć akcja płynie wartko, to wyłapywanie i docenianie takich wypowiedzi pozwala jeszcze mocniej wczuć się w historię przedstawioną w mandze.

Jednocześnie nie mogę się doczekać zakończenia The Promised Neverland i nie chcę, aby ta manga miała koniec, bo jest zbyt dobra. To tak mocna historia, że z pewnością będę do niej wielokrotnie wracać. Z niecierpliwością czekam na dwunasty tom!

Recenzje poprzednich tomów:

  1. The Promised Neverland 1-9.
  2. The Promised Neverland 10.

Egzemplarz mangi do recenzji otrzymaliśmy od wydawnictwa Waneko.

Gatunek: dramat, horror, kryminał/tajemnica
Autorzy: Posuka Demizu (rysunki), Kaiu Shirai (scenariusz)
Liczba tomów: XI (seria kontynuowana)
Seria: The Promised Neverland
Premiera: 5 września 2019 r. (11. tom)
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Waneko

Zobacz także:
Ayako [RECENZJA]. Klasyka, którą warto znać
Recenzje komiksów, 7 Maj 2020
Bloodborne [RECENZJA KOMIKSU]
Recenzje komiksów, 1 Maj 2020

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o