TOP 10 – Spis powszechny twardzieli w grach komputerowych 2010-2020

Grzegorz Ćwieluch Publicystyka Publikacja: 26.05.2021, 8:00 Aktualizacja: 26.05.2021, 8:00
Zapraszamy was na ostatnią część TOP 10 spisu powszechnego twardzieli w grach komputerowych. Tym razem wytypowaliśmy postaci z okresu 2010-2020, co okazało się trudniejsze, niż przypuszczaliśmy.
0 Udostępnień

Przeprowadzenie spisu powszechnego twardzieli na lata 2010-2020 było zadaniem o wiele trudniejszym, niż wcześniejsze zestawienia. Ubiegła dekada zaliczyła rozkwit branży, co oczywiście przełożyło się na statystyki wartości globalnego rynku gier komputerowych. Innymi słowy: tytułów z tego okresu jest tak dużo, że o wiele ciężej wyłuskać charakternych protagonistów do tegoż limitowanego spisu (TOP 10 + joker, czyli szalona karta, dająca miejsce ex aequo z pierwszym).

Ponadto protagonista, który był tylko twardzielem, znikał w tłumie innych mu podobnych. Na społeczność graczy już nie działał trick z kopiowaniem designu i stylu gry, jak to miało miejsce np. w Halo. Gdzieś rozmyło się pojęcie szablonowego twardzielstwa i dzięki takim postaciom jak Max Payne, żeby zrobić zapadające w pamięć wrażenie, protagonista musiał mieć bardziej złożoną osobowość niż taki np. Duke Nukem.

Jeżeli jesteście ciekawi poprzednich części, to tutaj znajdziecie TOP 10 największych twardzieli w grach komputerowych 1990-2000. Natomiast tutaj możecie przeczytać Spis powszechny twardzieli 2000-2010.

10. Mike z GTA V

 

Mike ma w sobie coś z Waltera White’a z Breaking Bad,  który opanował sztukę szukani alternatywnych źródeł dochodu daleko poza mieszczańskim konwenansem. Podobnie jak Walt, wszystko to robi głównie dla rodziny. Case, który przypomina, że w tej dekadzie dominował trend pokazywania twardzieli od kuchni. Często w jakichś życiowych, niekiedy kompromitujących sytuacjach.

9. Trevor z GTA V

Jeżeli mówisz A, to wypada powiedzieć B. Trev zamienia się czasem w typa z Postal i jest generalnie stylizowany na bardzo odrażającą kreaturę. To jak stara się jednak go rozgryźć Mike, insynuując, że jest hipsterem podczas długiej jazdy samochodem za miasto, jest jednym z lepszych i najdowcipniejszych dialogów w gamedevowym storytellingu ubiegłej dekady. Generalnie dialogi z Trevorem są ponadprzeciętne, a sam typ jest nie lada twardzielem i socjopatą.

8. Edward Kenway z Assassin’s Creed IV: Black Flag

 

Korsarz i asasyn, przodek typów z trójki. Generalnie mocno miesza szyki beneficjentom zinstytucjonalizowanego, kolonialnego wyzysku, czyli rozmaitym gubernatorom i innym nobliwym posiadaczom ziemi i niewolników. Poza tym zaimplementowanie pirackiego etosu do kolejnej części tej serii to jest naprawdę niezłe storytellingowe zagranie. It is what it is – Edzio jest naprawdę badassem.

7. Dragonborn z Elder Scrolls V: Skyrim

Ludzki potomek smoka, który głosem może huknąć niczym Black Bolt z Marvela. Jak ktoś się nie orientuje to smoki są jednym z głównych ornamentów mitologii settingu Elder Scrolls. Z tego co pamiętam, to w dużym uproszczeniu sprawują pieczę nad niektórymi wymiarami – jak chociażby czas. Także grubo – niezłym mocarzem jest nasz protagonista, skoro włada ich językiem.

6. Ciri z Witcher 3: The Wild Hunt

 

Ciri ma potężne moce odziedziczone po matce. Jeśli jaraliście się kiedyś Nightcrawlerem z drużyny X-MEN, to Ciri jest od niego o wiele potężniejsza. Dosłownie może podróżować w czasie i przestrzeni, ale tak dalekiej przestrzeni, że może wylądować nawet na innej planecie. Poza tym walczy mieczem niczym wytrenowany Wiedźmin. Twardzielka z urzekająco smutnym wyrazem twarzy.

5. Talion z serii Shadow of Mordor

 

Pamiętacie Aragorna z Władcy Pierścieni? Talion był kiedyś takim właśnie rangerem-wojownikiem, ale go zabito. Po śmierci został jednak zawieszony między życiem a światem zmarłych. Stał się upiorem sprzężonym zwrotnie z duchem elfiego kowala, który wykuł pierścienie Saurona. Prawdziwy kozak, który jest postrachem orków i goblinoidów, a także wybawcą zniewolonych przez nich ludzi.

4. Senua z Hellblade

 

Właściwie nie wiemy do końca, czy Senua zmaga się z chorobą, czy z piekielnymi istotami rodem z mitów, ale są to zmagania i heroizm zasługujące na wyróżnienie. W czasach jej tożsamych nie było innego wyjścia z tego rodzaju matni. Bardzo ciekawa i smutna historia.

3. Ellie z The Last of US 2

 

Ellie straciła właściwie wszystko i jest queerowym Frankiem Castle w świecie, który jest cięższy niż rzeczywistość Franka. Podczas gry odnosimy też wrażenie, że zachowała więcej oleju w głowie po stracie bliskich, niż wspomniany Frank Pogromca. To bardzo mocna postać i zapadająca w pamięć historia. Chyba nikogo nie dziwi trzecie miejsce.

2. Aloy Horizon Zero Dawn

 

Aloy, czyli neoplemienna łowczyni i wojowniczka. Twardzielstwo tej typiary to startowanie z poziomu ludu pierwotnego do sztucznej inteligencji właściwie kontrolującej robotami cały znany jej świat. To heroizm w wersji EXTRA LARGE.

1. V i Johnny Silverhand z Cyberpunk 2077

 

Mamy do czynienia z sytuacją, w której nasz protagonista ma drugą osobowość. Przypomina ona nieco Tylera Durdena z Fight Clubu. Ponadto V niezależnie od tego czy będzie kobietą, mężczyzną czy osobą transseksualną musi zmierzyć się z korporacjami, które mają bajoński kapitał, o którym on jako Solo może tylko pomarzyć. Ta walka jednostki z molochami w jednym zakończeniu może być walką z wiatrakami, w trzecim czy drugim z kolei może okazać się wyjściem na swoje – chociażby tylko na chwilę.

Ponadto V jest kolejną postacią tej dekady, która rozprawia się z płaskim archetypem twardzielstwa. V jest następną istotną w gamedevowym storytellingu postacią, która zwyczajnie ma wyraźnie zarysowane cechy charakteru. Obserwujemy to gdy boryka się z różnymi problemami natury egzystencjalnej i etycznej.

0. Arthur Morgan z Red Dead Redemption 2

Naszym jokerem (czyli ex aequo) jest Arthur Morgan. Postać mężczyzny dźwigającego ciężar. To spokojny, nieco wypalony człowiek, który kiedy życie go do tego zmusi i przyprze do muru, jest śmiertelnie niebezpieczny. Arthur jest o tyle nietuzinkową postacią ponieważ scenarzyści z Rockstara dekonstruują nim mit męskiego bohatera.

Poza tym, że robią to z wyidealizowanym i płaskim archetypem rewolwerowca, to jeszcze dokładają swoje trzy grosze przy dekonstrukcji w ogóle archetypu mściciela/one man army pokroju Charlesa Bronsona i Chucka Norrisa.

Nadanie konkretnej osobowości maszynie do zabijania to nie lada storytellingowe wyzwanie, bo zbyt często w branży razi macosze podejście do usprawiedliwiania motywów protagonisty. Dutch van der Linde jest może charyzmatycznym przywódcą, ale to na barkach Morgana spoczywa los ekipy nomadów. To na jego rękach jest najwięcej krwii, kiedy przychodzi do działania w obronie losu jej członków.

Zobacz także:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments