Traveler wyeliminuje wszelkie rozpraszacze

Michał Małysa Sprzęt Publikacja: 16.10.2018, 16:40 Aktualizacja: 27.02.2019, 15:47
Olbrzymią zmorą współczesnego twórcy są wszelkie rozpraszacze. Trudno skupić się na faktycznej pracy, gdy wciąż migają nam powiadomienia z serwisów społecznościowych. Nic dziwnego więc, że pojawiają się narzędzia dążące do ich całkowitego wyeliminowania. Z takiego założenia wziął się Traveler.
traveler
0 Udostępnień

Czym dokładnie jest Traveler?

Pamiętacie przeraźliwie głośne plastikowe zabawki, które imitować miały prawdziwe laptopy? Malutki ekranik, prościutki soft i koszt porównywalny do butelki średniego wina. Tylko dwie pierwsze cechy dzieli z nimi Traveler – przenośne narzędzie do pisania. Jest to niewielkie urządzenie z ekranem w technologii E Ink, imitującym prawdziwy papier. Jedyną funkcjonalnością tego produktu jest opcja pisania, zaś wszelkie dodatki kończą się na synchronizowaniu tekstu z Dropboksem, Evernote’em lub Google Drive.

traveler

Bateria Travelera zgodnie z zapewnieniami twórców ma wytrzymywać do trzydziestu godzin ciągłego pisania. Przenośny charakter urządzenia podkreśla jego waga – niecały kilogram. Rozmiar gadżetu do pisania wyznaczony jest przez długość zwyczajnej klawiatury. Wśród obsługiwanych przez Traveler języków znajduje się także polski, więc ewentualni nabywcy znad Wisły nie będą musieli obawiać się o przystawalność produktu do ich potrzeb. Pod względem specyfikacji i dostosowania ich do potrzeb osób piszących wygląda to naprawdę zacnie. Pozostaje tylko odpowiedzieć sobie na jedno pytanie.

Czy takie urządzenie warte jest swojej ceny?

Jeszcze przez dwa tygodnie Traveler dostępny jest w przedsprzedaży w fundraisingowym portalu Indiegogo. O sporej popularności tego produktu świadczy fakt, że na chwilę obecną pozostało tylko 46 sztuk produktu w podstawowej wersji, a zebrana już kwota niemal 400 tysięcy dolarów stanowi 781% zakładanego celu zbiórki. Za produkt, który trafi do sprzedaży w przyszłoroczne wakacje, ostatecznie trzeba będzie zapłacić 600 dolarów.

traveler

Zdaję sobie sprawę, że wielu czytelników zdobędzie się w tym momencie co najwyżej na pogardliwe prychnięcie. To dość naturalne – dla większości społeczeństwa Traveler będzie narzędziem kompletnie bezużytecznym. Jako osoba zarabiająca na życie pisaniem wiem jednak również, że nabycie Travelera może być dla mnóstwa osób doskonałą inwestycją. Problem rozpraszaczy, jak wiele innych pozornie prostych do rozwiązania kwestii, ze względów psychologicznych i społecznych jest dla wielu ludzi na dłuższą metę nierozwiązywalny. Narzędzie znacząco zwiększające produktywność będzie w ich przypadku dobrą lokatą.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o