Far Cry: New Dawn [RECENZJA]

Michał Krawiel Recenzje gier 5 marca 2019
Nowy Far Cry to postapo z lekkim przymrużeniem oka. Jeżeli nie jesteście purystami realizmu i nie będziecie sobie zadawać pytań, jakim cudem kilkanaście lat po wysadzeniu świat co najwyżej zmienił trochę kolor, to może być nieźle. Czy w zremiksowanym Hrabstwie Hope można bawić się dobrze? Moimi zdaniem tak.
Far Cry: New Dawn
0 Udostępnień

Kolorowy remiks znanego utworu

Far Cry: New Dawn jest bezpośrednią kontynuacją wydanego w marcu ubiegłego roku Far Cy 5. Akcja nowej części popularnej serii Ubisoftu dzieje się 17 lat po zakończeniu piątki. Trochę zmieniło się przez ten czas. New Dawn to strzelanka osadzona w świecie postapokaliptycznym. Jeżeli nie graliście w Far Cry 5, to warto jest najpierw usiąść do tego tytułu.

Jeżeli nie macie ochoty wracać do Montany sprzed atomowej apokalipsy, to stracicie oczywiście lekko kontekst, ale bawić będziecie się tak samo. Bo to dalej Far Cry, seria w której fabuła nie jest najważniejszym elementem produkcji. Chodzi w niej o strzelanie. Bardzo dużo solidnego strzelania i rozwałkę.

Far Cry: New Dawn

 

Stara mapa. Kolorowe neony

Far Cry: New Dawn to zabawa na tej samej mapie, co FC5. Szukałem w głowie długo porównania, które oddałoby wrażenia z obcowanie w tej samej przestrzeni, ale zremiksowanej przez twórców z UBI do neonowego postapo. New Dawn jest trochę jak wyjście z kumplami z liceum, ale zamiast piwa wybieracie psychodeliki, dzięki czemu niby wszystko jest podobnie, ale niebo ma inny kolor, a pies ma dodatkową głowę.

Mnie ten pomysł na remiks bardzo się podoba, tym bardziej, że twórcy postanowili nie iść w przytłaczający obraz postatomowego świata i wybrali jego wersje arcade. Świat niby się skończył, ale nie uświadczymy tu ciężkiego nasączonego tablicą Mendelejewa nieba. Mamy za to kolorowe zorze. Od razu widać, że głównym celem twórców było oddanie graczom do dyspozycji ciekawej piaskownicy, w któtej będa robić to co w innych grach z tej serii – robić mnóstwo szalonych i powtarzalnych rzeczy.

Far Cry: New Dawn

Bliźniaczki w postapo

Teraz czas na trochę mniej przyjemny element Far Cry: New Dawn – czyli fabułę. Dotąd seria znana była z bardzo charyzmatycznych i totalnie pokręconych antagonistów. Nie szukając długo – Joseph Seed z Far Cry 5. Świat jaki znamy skończył się wraz z piątą częścią, ale to nie oznacza, że przyjdzie nam zmierzyć się jedynie z efektami kolorowej apokalipsy atomowej.

Nasz bohater uczestniczył w ekspedycji mającej na celu przywrócenie normalności w Hrabstwie Hope. Niestety nasz pociąg został zaatakowany przez badass bliźniaczki, które stoją na czele wyjętego spod prawa gangu terroryzującego całe hrabstwo. Początek mimo swojej wybuchowości nijak ma się do pierwszych minut Far Cry 5, gdzie napięcie sięgało zenitu. Niestety nasze antagonistki nie wzbudziły we mnie większych emocji. Są kolorowe, szalone i nijakie. Równie dobrze naszym przeciwnikiem mogłoby być pluszowa puma albo czarodziej w kapeluszu w gwiazdy. Do psychodelicznej oprawy wizualnej pasowałoby każdy wykręcony przeciwnik.

Czy nijakość bliźniaczek jest moim zdaniem problemem? Nie, bo Far Cry: New Dawn traktuję jako bardzo rozbudowane DLC, dzięki któremu mogę wrócić do znanych lokacji po kolorowym liftingu. Ja to kupuję, ponieważ to co najważniejsze działa bez zarzutu.

Far Cry: New Dawn

Nowy świt stary gameplay

Najważniejsza w New Dawn jest czysta rozgrywka i wiele nieoczekiwanych sytuacji, które w trakcie misji lub eksploracji może się wydarzyć. Element chaosu jest wpisany w całą serię i dzięki temu gra potrafi żyć swoim własnym życiem, które potrafi nas mocno wkręcić. Far Cry jest w tej chwili prawdopodobnie najlepszym sandboxem pod względem mechaniki gry w otwartym świecie.

Wypada o wiele lepiej niż i tak całkiem niezły Assassin’s Creed. Poza tym autonomicznie funkcjonującym światem Hrabstwa Hope, mamy gunplay, który należy do najlepszych na rynku. W New Dawn strzela się tak dobrze, że szybko zapominamy o brakach fabularnych i pewnej powtarzalności misji. Nieważne czy rozwalmy wrogów z dwururki czy z wyrzutni pił mogącej za jednym strzałem zdjąć kilku wrogów.

Strzelanie w tej grze to wielka zabawa bez napinki i stresu. Po prostu się wydarza i wywołuje na twarzy uśmiech. Czy nowy Far Cry jest odcinaniem kuponów przez twórców? Na pewno jest, ale z drugiej strony gra jest o około 100 złotych tańsza niż inne nowości na rynku. Widać, że twórcy nie mieli aspiracji tworzenia nowego rewolucyjnego tytułu, który ma zmienić całkowicie postrzeganie serii przez graczy. Nie zmieniając nic utrzymają fanów serii, którzy wejdą i po prostu rozsiądą się w tej grze jak we własnym domu.

Far Cry: New Dawn

Jest jak było – czyli grywalnie

Jeżeli potraktuje Far Cry: New dawn jako pełnoprawną kontynuację Far Cry 5, to nie będę w stanie ocenić jej pozytywnie. Bo fajny gameplay to za mało jak na tytuł za pełną cenę. Jednak dla mnie jest to takie fajne duże DLC, dzięki któremu nabrałem ochoty, żeby odpalić jeszcz eraz Far Cry 5 i wrócić do pierwotnego Hrabstwa Hope.

W New Dawn gra się super i to jest najważniejsze. Myślę, że gra zyskuje jednak więcej, jeżeli znamy piątkę. Wtedy rozumiemy tak naprawdę jej ograniczenia i jesteśmy w stanie je zaakceptować. Jako wariacja na temat serii wypada o wiele lepiej niż wydany kilka lat temu Far Cry: Primal, który w moim odczuciu był dość nieudanym eksperymentem. Tu nie ma mowy o szukaniu nowej formuły. Mamy po prostu remiks dobrego utworu, dzięki któremu możemy pobawić się dłużej przy znanych i lubianych nutach.

Grę do recenzji dostarczył wydawca - Ubisoft Polska.

Grę testowaliśmy na konsoli PlayStation 4 Pro.

Ocena redakcji 7 / 10

Zobacz także:
Metro Exodus [RECENZJA]
Recenzje gier, 13 Lut 2019, 16:00

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o