Bo to zła kobieta była… – Skopano #8

Przemysław Pawełek Publicystyka Publikacja: 16.02.2020, 8:00 Aktualizacja: 16.02.2020, 8:00
Pierwsza scena to jedno długie ujęcie, w trakcie którego bohaterka pozbawia życia kilkudziesięciu osobników. Bez wstępu. Po prostu wjeżdża na ostro i zaczyna się orgia przemocy - pisze Przemek Pawełek, w kolejnym odcinku cyklu Skopano, podejmując temat oklaskiwanego na festiwalu w Cannes koreańskiego filmu akcji Pani Zło.
pani zlo - skopano #8
24 Udostępnień

Skopano na festiwalu w Cannes

Kino sensacyjne nie za często przenika się z szeroko rozumianym kinem festiwalowym – artystycznym i autorskim, dążącym raczej w stronę introspektywnych dramatów niż w stronę eksplodującej, krwawej sieczki. Tym większe zainteresowanie budzi więc przypadek, gdy film akcji debiutuje na festiwalu w Cannes, by po projekcji otrzymać czterominutową owację na stojąco. Nie byłem co prawda w Cannes, ale widziałem Panią Zło i wcale mnie ta entuzjastyczna reakcja nie dziwi.

pani zlo - skopano #8

Film jest pełną fantazyjnie ukazanej przemocy opowieścią o profesjonalnej zabójczyni. Po krwawej jatce zostaje ona przechwycona przez agencję wywiadowczą i przeznaczona do realizowania państwowych zleceń. Jak to zwykle jednak w takich historiach – prędzej czy później przeszłość wraca, by dziabnąć ją w tyłek.

Pani Zło – miłość, zdrada, akcja, romans…

Na podstawowym poziomie fabuła Pani Zło to sensacyjna historia jakich wiele. Jest tu miejsce na miłość, zdradę, akcję, romans, obowiązkowy twist, a wszystko to w achronologicznej strukturze. Jednocześnie scenarzysta i reżyser Jung Byung-gil bawi się zachodnimi wzorcami. Główna bohaterka, Sook-hee, to skrzywdzona panna młoda, co przywodzi na myśl Kill Billa (a to nie jedyne nawiązanie do Tarantino). Jednocześnie agencja wykorzystująca wyszkolone młode dziewczęta przypomina Nikitę Luca Bessona.

pani zlo - skopano #8

Być może ukłony w stronę kina Zachodu kupiły koreańskiej produkcji sympatię widowni w Cannes, ale jeśli coś przekonało ją do owacji, to raczej poziom realizacji scen akcji. A te są majstersztykiem. Pięciominutowa sekwencja otwierająca film to jedna z najlepszych scen kina kopanego ostatniej dekady, dorównująca fantazją i warsztatem ekipy co lepszym fragmentom z obu indonezyjskich Raidów.

Długa i satysfakcjonująca orgia przemocy

Otóż pierwsza scena to jedno długie ujęcie, w trakcie którego bohaterka pozbawia życia kilkudziesięciu osobników. Bez wstępu. Po prostu wjeżdża na ostro i zaczyna się orgia przemocy. Nie liczy się jednak tylko jak ona to robi (a robi to niezmiernie dynamicznie i krwawo). Ważne także jak to przedstawiono.

pani zlo - skopano #8

Większość sceny to perspektywa z jej oczu, niczym w grze komputerowej, i to zza jej pistoletu widać kolejne strzały, czy też z bliska widać wrogów mordowanych w bezpośrednim starciu. W finale sceny kamera odjeżdża nieco w bok, w dalszym ciągu wprawiając w osłupienie choreografią, której musieli nauczyć się zarówno kaskaderzy, jak i operator.

Pani Zło w scenach akcji autentycznie błyszczy, czy są to drobne sekwencje przedstawiające realizację zleceń, oszałamiająca scena początkowa, czy równie niebanalny finał, gdy bohaterowie biją się w pędzącym autobusie, a ciasna przestrzeń nie przeszkadza kamerze krążyć dokoła nich czy wyjeżdżać poza obręb pojazdu.

Pani Zło – podsumowanie

Czuć tu dialog z kinem zachodnim zarówno na poziomie fabuły, jak i w sekwencjach kopania i strzelania, bo powinny one przypaść do gustu zarówno fanom Raidów, jak i Johnów Wicków czy Atomic Blonde. Koreańczycy, idąc w konkretne gatunki, nie idą w półśrodki.

Pani Zło to jeden z najlepiej zrealizowanych filmów o zabójcach bieżącej dekady. Na pewno warto obejrzeć go w całości, ale każdy fan podobnych produkcji powinien sobie obrać za punkt honoru obejrzeć przynajmniej scenę początkową. Wątpię jednak, by ktoś po niej przerwał seans.


Dotychczas w cyklu Skopano omówione zostały następujące filmy:

Grafika: HanCinema.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o