Trzeci epizod Life is Strange 2: Wastelands [RECENZJA]

Ewelina Zdancewicz-Pękala Recenzje gier Publikacja: 10.05.2019, 13:07 Aktualizacja: 10.05.2019, 13:18
Tragicznie rozmyte tempo akcji, potworna nuda i drażniący bohater główny. Epizod 3: Wastelands Life is Strange 2 to ogromne rozczarowanie. Cały odcinek to babranie się w emocjonalnym rozmyciu i może 15 minut akcji.
7 Udostępnień

Wastelands zwiększa tempo akcji

Na początku maja informowaliśmy was o pojawieniu się w sieci trailera trzeciego epizodu Life is Strange 2. Wczoraj, zgodnie z kalendarzem premier odcinków wyszła w końcu najnowsza część serii. Jak już pisaliśmy w poprzednich artykułach: recenzji pierwszego odcinka LiS 2 oraz recenzji drugiego epizodu, tempo akcji było tragicznie rozmyte przez chęć twórców do mocnego ubarwienia emocjonalnego historii. Niestety to się nie zmieniło, dodatkowo akcja w pewnym momencie całkowicie zamarła, żeby na sam koniec odcinka się ożywić. Ale wróćmy najpierw do momentu, w którym zostawiliśmy Seana i Daniela w drugim epizodzie.

Bracia musieli uciekać z domu dziadków, gdzie na kilka dni znaleźli bezpieczne schronienie. Nie mając pomysłu na to, co dalej ruszyli przed siebie i po drodze natknęli się na grupę młodych osób, które (z różnych powodów) podobnie jak oni żyją poza czy też na granicy prawa.

Sean i Daniel zaczynają zarabiać i wiodą względnie spokojnie życie w obozie, jednak jak zwykle niepohamowana złość młodszego brata wszystko niszczy. Cytując klasyka, cały misterny plan… hm, upada.

Niełatwe relacje między braćmi w Life is Strange 2

Relacja Seana i Daniela jest bardzo trudna. To w końcu tylko dwójka dzieciaków, które wciąż są w żałobie i nie mają pojęcia o tym, jak sobie poradzić. Sean stara się wymyślać różne sposoby na to, żeby zadbać o młodszego brata, ale wkrótce też ujawnia się to, co tłumił przez ostatnie miesiące: fakt, że jest po prostu nastolatkiem, który chce się bawić i spędzać czas z rówieśnikami. Całkowicie normalna potrzebna, która spełnia się w średnio normalnych warunkach.

Daniel czuje się więc przy starszym bracie jak zbędny balast. Sean z kolei czuje się zazdrosny o Daniela, który zaczyna traktować innego obozowicza jak starszego brata. Sprawy nie ułatwia fakt, że bracia muszą teraz pracować w specyficznych warunkach, gdzie ich życie jest zagrożone, a Daniel – jak zwykle – zdaje się tego nie rozumieć.

Emocjonalny ładunek Wastelands LiS 2

Life is Strange 2 w epizodzie trzecim wzbudziło we mnie sporo emocji, ale chyba nie takich, o jakie chodziło twórcom. Przede wszystkim tragicznie mnie znudziło. Przez trwający ok. 3h epizod mamy ok. 15 minut akcji (spoiler: na sam koniec odcinka). Reszta to czułe roztkliwianie się nad tym, jak doszło do tego, że bracia są w obozie (przebitki z przeszłości, wskazujące na ich już wcześniej złą relację) oraz przyglądanie się innym obozowiczom i pokazywanie nudy i żmudności wykonywanej przez nich pracy. Żeby pokazać mi – jako graczowi – nudę nie trzeba sprawiać, że ja też się będę nudzić. Naprawdę dociera do mnie fakt, że Daniel i Sean nie mają łatwo. Natomiast wymuszanie na graczu bzdurnych aktywności (żeby nie spoilerować, nazwijmy to obieraniem czegoś) w celu wydłużenia gry o kolejne 10 minut, aby “tak bardzo zobrazować ich nudę” jest ze strony twórców strzałem w stopę. Znudzony gracz nie sięgnie po kolejny epizod.

Kolejna emocja, która towarzyszy mi od początku Life is Strange 2 i teraz już tylko urosła do gigantycznych rozmiarów to wściekłość na Daniela – małolata, który wszystko niszczy niczym wybornie rozwydrzony bachor. Od początku jest zawsze wiadomo, że jeśli ten niewychowany dzieciak może coś zniszczyć, to na pewno to zrobi. Zastanawiający jest tylko fakt, że raz za razem nie docierają do niego konsekwencje jego czynów. Podczas mojej rozgrywki przyjęłam taktykę spokojnego tłumaczenia i “trzymania się” z młodszym bratem, natomiast nieważne, co się wybierze, ten dzieciak potrafi okrutnie zmęczyć gracza swoim nielogicznym zachowaniem. Żeby nie było: rozumiem buzujące w nim emocje, ale taka ślepota, jaką prezentuje Daniel na obraz wszystkich konsekwencji swoich czynów (bo każdy jest je w stanie natychmiast zobaczyć) może wskazywać wręcz na ograniczone umiejętności intelektualne.

Lokacje 3. epizodu w Life is Strange 2

Mój negatywny odbiór prezentowanej historii to jedno, ale trzeba przyznać twórcom, że w tym epizodzie wykonali wyjątkowo ładne lokacje. Jest ich bardzo mało, ale przyjemnie się na nie patrzy. Standardowo muzyka w LiS 2 nie zawodzi i jest idealnie dopasowana do poszczególnych scen. Postacie są wykreowane w naturalny i autentyczny sposób. Nie trzeba już także po kilka razy odtwarzać wszystkich scenek, jeśli chce się wrócić do odcinka po jego zakończeniu, aby poszukać znajdźek.

Bardzo możliwe, że jeśli ktoś nie nastawiał się na grę akcji, tylko na refleksyjną opowieść, to będzie zadowolony z tego i poprzednich epizodów – tym bardziej, że teraz zakończenie odcinka było mocne i pozostawiło wiele pytań. Tyle że dobre zakończenie to trochę za mało, a nie chce mi się grać dwie godziny po to, żeby dojść do jednego dobrego momentu. Oczywiście wiem, że Life is Strange 2 to gra drogi. Nie liczy się w niej cel, tylko sama podróż i przeżywanie. Niestety to przeżywanie niespecjalnie mnie wciągnęło. I może można mi zarzucić, że po prostu w tym przypadku jestem emocjonalnie zimna, ale znam dobre gry drogi, a ta do nich nie należy.

Czy w ogóle warto przechodzić Wastelands?

Gameplay w Life is Strange 2 ep. 3 nie odbiega od poprzednich odcinków. To po prostu nawiązywanie interakcji z przedmiotami i ludźmi przez wciskanie odpowiednich przycisków oraz dokonywanie wyborów, które zmieniają relację między Danielem i Seanem. Nasze wybory mają też wpływ na to, jak dalej potoczy się historia, ale trzeba jednak pamiętać, że nie jest to tak wielki wpływ jest w Until Down czy Detroit: Become Human.

Premiera czwartego epizodu została zaplanowana na 22 sierpnia, a ostatni odcinek wyjdzie aż 3 grudnia. Nie jestem jednak pewna, czy w ogóle przejdę kolejny epizod. Jestem zniechęcona do Life is Strange 2. Problemem tej gry jest fakt, że daje wobec siebie zupełnie inne oczekiwania niż te, które spełnia. Nie zrozumcie mnie źle: w dużej mierze to dobry tytuł (graficznie, przez lokacje czy przez głęboki przekaz). Jednak odwołując się do Life is Strange, które było mocnym thrillerem oraz biorąc pod uwagę wcześniejsze zapowiedzi drugiej części gry można się poczuć rozczarowanym. Już od pierwszego odcinka LiS 2 pokazywało, że będzie czymś innym niż jedynka. Szkoda tylko, że w tym przypadku inne – jak na razie – okazuje się znacznie gorsze.

W Life is Strange 2: Wastelands zagraliśmy na konsoli PlayStation 4.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o