Wacki – Kultowe Gry Przygodowe #8

Radosław Dąbrowski Publicystyka Publikacja: 16.11.2019, 14:00 Aktualizacja: 18.11.2019, 14:17
Nie zwalniamy tempa i w cyklu Kultowe Gry Przygodowe odbywamy kolejną podróż do lat 90. Lądujemy na polskim gruncie, na którym w 1998 roku premierę mieli Wacki – znakomita gra typu „point and click”. Jak po latach wspominamy przygody sympatycznych chłopaków z osiedla?
wacki kosmiczna rozgrywka b
26 Udostępnień

Wacki – ocalmy Ziemię przed zniszczeniem

W 1998 roku w polskiej telewizji leciał piąty sezon Z Archiwum X (był to ten czas, gdy już udało nam się nadrobić cztery poprzednie i kolejne serwowano widzom raptem rok po amerykańskiej premierze), zatem perypetie Foxa Muldera oraz Dany Scully i ich próby dotarcia do „prawdy, która jest gdzieś tam” śledziło się z wypiekami na twarzy.

Z Wackami jest trochę inaczej. To nie duet protagonistów stara się poznać zjawiska i obiekty nadnaturalne, lecz postać nie z tego świata zwraca się do nich. Franca i Edka (spotykany jest także zapis: Franza i EB-ka) odwiedza bowiem sporego rozmiaru zielony kosmita. Informuje on chłopaków, że w kierunku Ziemi zbliża się meteoryt, a urządzenie, jakie może go powstrzymać przed uderzeniem w planetę, samo rozpadło się na części przy lądowaniu. Prośba kosmity jest oczywista i dotyczy odnalezienia przez Franca i Edka wszystkich części i odbudowy sprzętu, aby uchronić ludzkość przed zagładą.

W trakcie samej rozgrywki tych metafizycznych akcentów może nie uświadczymy zbyt wiele oraz nie zawsze towarzyszyć nam będzie poczucie ratowania planety, niemniej trzeba przyznać, że otwarcie historii jest intrygujące i przede wszystkim autorzy przygodowego dzieła (ze studia Seven Stars Multimedia) klarownie nakreślili wiodący problem (czego nie można powiedzieć w przypadku recenzowanego dwa tygodnie temu Księcia i Tchórza).

Franc i Edek – jesteście wybrańcami

Główni bohaterowie nie są nikim specjalnym. Mieszkają na typowym polskim osiedlu i akurat mają wakacje, na których spędzenie (po tym jak doszło do awarii ich samochodu) nie mają szczególnego pomysłu. Jak na swój wiek (zakładamy, że są nastolatkami) wyglądają dość poważnie i bardziej przypominają studentów, niemniej najważniejsze jest to jak twórcy gry ich skontrastowali.

Franc jest wysoki, szczupły, krótko obstrzyżony, nosi okulary, bródkę oraz charakterystyczną pomarańczową koszulkę. Zazwyczaj podziwiamy go, gdy ręce trzyma w kieszeniach spodni. Edek natomiast jest niski, zaokrąglony, z bujną fryzurą typu afro, lekkim zarostem i nosi równie wyróżniające się jeansowe odzienie, zarówno spodnie, jak i kurtkę. Ręce zaś trzyma wzdłuż tułowia. Różnice pomiędzy chłopakami od razu rzucają się w oczy.

Jak widać, autorzy projektu postawili na wypróbowany i powszechny zabieg – nie od dziś bowiem wiadomo, że zwłaszcza w przypadku opowieści komediowych, nic tak się nie sprawdza jak silne skontrastowanie bohaterów, co niesie ze sobą potencjał do wielu dowcipów.

Oceńmy grę, czyli wady i zalety Wacków

Strona graficzna, jak to często w przypadku komiksowej animacji, wciąż się może podobać, aczkolwiek pod względem czysto artystycznym i obecnych w niej detalach prezentuje się zdecydowanie gorzej od Księcia i Tchórza czy Jacka Orlando: A Cinematic Adventure. W pewnych sceneriach zwyczajnie przydałoby się zadbać o ciekawszy wystrój.

Z racji, iż elementy rozwalonego ACME (Atomowego Czasoprzestrzennego Modyfikatora Energii) rozprzestrzeniły się po całym świecie, czeka nas wiele podróży do rozmaitych zakątków globu. Nie będziemy się zatem poruszać wyłącznie po szarym blokowisku, lecz odwiedzimy takie kontynenty jak Ameryka, Afryka czy Australia. W efekcie twórcy przygotowali dla nas nie tylko różnorodne lokalizacje, ale także szereg postaci reprezentujących inne kultury.

W trakcie rozgrywki kolekcjonujemy różne przedmioty i jak często w artykułach z cyklu Kultowe gry przygodowe z nieco bardziej krytycznym podejściem zwracam uwagę na to, jakich rozmiarów rekwizyty i ich ilości lądują w naszych kieszeniach, tak w przypadku Wacków obecność dwóch protagonistów może usprawiedliwić sukcesywnie poszerzany ekwipunek. O tym, jakie przedmioty mamy, dowiadujemy się z dolnego paska. Ich wykaz znajduje się obok legitymacji (choć przypominających bardziej dowody osobiste) naszych bohaterów.

W generalnym spojrzeniu misje, jakie musimy wykonać, nie należą do najtrudniejszych i zazwyczaj trzeba po prostu wybrać i użyć odpowiedni przedmiot, ale momentów przestoju, wynikających z jakiegoś trudniejszego zadania, nie brakuje. Ja do dziś wspominam motyw z (tylko pozornie grzeczną i przyjazną) dziewczynką siedzącą w piaskownicy i bawiącą się lalką. Długo mi zajęło, zanim w końcu okradłem małą (a tak należało postąpić) i dopiero po czasie wpadłem na rozwiązanie. Na tym też polegała siła Wacków – kierujemy duetem, zatem wiadomo, że co dwie głowy, to nie jedna. Tryb kooperacji jest tutaj kluczowy.

Może i ubogo, ale za to dowcipnie

Wacki to przede wszystkim porcja dobrego humoru. Dowcipne są nie tylko komentarze naszych bohaterów, lecz także wiele popkulturowych nawiązań (choćby filmów), mrugnięć okiem do gracza, a w samej scenerii trafić możemy na przykład na kiosk „Bezruch”. W grze nie brakuje wielu absurdów, akcja jest momentami przerysowana, ale o to też w tym chodzi – z jednej strony poziom realizmu historii zwiększa to, że nie poruszamy się bohaterami o super mocach, tylko zwykłymi chłopakami z osiedla, z drugiej znajdujemy się w zwariowanym świecie o równie zwariowanych przygodach.

Osobiście nie uważam tego za mankament, ale rozumiem, że rozczarowanie może sprawić dość oszczędna i niezbyt zajmująca ścieżka dźwiękowa. Rozmów również nie mamy zbyt wiele, co z jednej strony jest korzystne, ponieważ twórcy zredukowali ilość słów do tych najpotrzebniejszych (zwłaszcza u protagonistów) i nie mamy poczucia przegadania (jak choćby w Sanitarium), z drugiej w rozmowach ze spotykanymi ludźmi z całego świata przydałyby się bardziej rozbudowane opcje dialogowe.

Pod względem dubbingu Wacki prezentują się całkiem przyzwoicie, przede wszystkim nasi bohaterowie mówią naturalnie, a podkładający im głosy aktorzy należycie wykonali swoje zadanie. Niemniej podobnie jak ze stroną graficzną, dzieło Seven Stars Multimedia zdaje się przegrywać na tym polu z kilkoma innymi grami, jakie dotychczas się pojawiły w cyklu Kultowe Gry Przygodowe i nie sytuowałbym go w topie.

Wacki – podsumowanie

Po Kajku i Kokoszu Seven Stars Multimedia przygotowało Wacki i na tej pozycji właściwie kończy się dorobek studia. Mimo to udało się im stworzyć przynajmniej jedną kultową grę, pomimo że jej popularność w dużym stopniu może wynikać z obecności płytki z pełną wersją w kultowym magazynie CD-Action. To właśnie dzięki temu w Wacki grało tak wiele osób i z dużym sentymentem powraca się do niej myślami po już ponad dwudziestu latach.


Pozostałe teksty w cyklu Kultowe Gry Przygodowe:

Wacki – Kultowe Gry Przygodowe #8

Hopkins FBI – Kultowe Gry Przygodowe #7

Książę i Tchórz – Kultowe Gry Przygodowe #6

Sanitarium – Kultowe Gry Przygodowe #5

Jack Orlando: A Cinematic Adventure – Kultowe Gry Przygodowe #4

Dracula: Zmartwychwstanie – Kultowe Gry Przygodowe #3

Atlantis: Zapomniane opowieści – Kultowe Gry Przygodowe #2

Faust – Kultowe Gry Przygodowe #1

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o