Anthem – Hymn Stworzenia [RECENZJA]

zagrano Recenzje gier Publikacja: 5.04.2019, 9:59 Aktualizacja: 5.04.2019, 16:31
Obca planeta i gigantyczny fort, w którym ludzkość ukrywa się przed potworami, to doskonałe tło dla kolejnej klasycznej strzelanki TPP. Jeszcze przed wypuszczeniem gry Bioware na rynek mogliśmy spotkać się z licznymi głosami obawy. W naszej recenzji Anthem sprawdzamy, na ile były one uzasadnione.
demo anthem
8 Udostępnień

Teoria początków historii Anthem

Tej gry nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Anthem, gorący tytuł od Bioware, jeszcze przed premierą został okrzyknięty najbardziej oczekiwaną grą roku i ostatnią deską ratunku twórców. Sądząc po nieprzychylnych opiniach krążących w sieci, można stwierdzić, że obawy związane z wypuszczeniem jej na rynek były całkowicie słuszne. Jednak na myśl nasuwa się pytanie, ile z nich to faktycznie opinia oparta o gameplay, a nie o dość popularne ostatnio uprzedzenia do EA?

Wchodząc do gry poznajemy świat wykreowany za pomocą Hymnu Stworzenia (tytułowy Anthem). Jest on piękny, lecz niedokończony, pozostawiony przez bogów tego świata, którzy tak nagle jak się pojawili, tak samo nagle zniknęli. Zdążyli jednak stworzyć zapierające dech w piersiach krainy i cudownie kontrastujące z ich pięknem potwory. Ludzkość pozostawiona przez bóstwa musiała nauczyć się walczyć z przeciwnościami losu. W tym celu powstały javeliny z Anthem, czyli latające, uzbrojone egzoszkielety, których pilotów nazywa się Freelancerami.

Efektowny świat i javeliny w Anthem

W praktyce otrzymujemy efektowny, rozległy świat, który poznajemy od podszewki w trakcie około 30 godzin dotychczas otrzymanej interesującej kampanii. Tak naprawdę jest ona tylko początkiem naszych przygód w stolicy świata (Fort Tarsis) oraz poza jej murami. Kampania ma być dalej kontynuowana w planowanych darmowych dodatkach. Wcielamy się oczywiście we Freelancera – jednego z pilotów javelinów. Poruszając się po mieście angażujemy się w misje zlecane nam przez różnych jego mieszkańców.

gra w anthem

Zdecydowana część z nich odbywa się oczywiście poza jego murami a co za tym idzie – wewnątrz javelina. W trakcie rozgrywki otrzymujemy możliwość skorzystania z 4 różnych maszyn, dzięki czemu każdy gracz może znaleźć dla siebie to, co ceni w walce. Od lekkich zwinnych robotów do ciężkich „tanków” rozwijamy swoje umiejętności w pokonywaniu przeciwników.

Walka w Anthem: festiwal barw, dźwięków i efektów

Jak przystało na loot-shootera, po każdej misji otrzymujemy pakiet wyposażenia, umożliwiający rozwój wybranego javelina. Otrzymywane przedmioty początkowo prawie niczym się od siebie nie różnią i skompletowanie satysfakcjonującego sprzętu może zająć trochę czasu. W perspektywie dłuższej styczności z grą jest to jedynie zabieg stopniowania poziomu lootu do poziomu bohatera.

Walka z potworami zza bram stolicy to trójwymiarowy festiwal barw, dźwięków i efektów, który zadowoli nawet najbardziej wymagających graczy. Po opanowaniu sterowania, które już w trakcie pierwszej walki stanie się dla nas intuicyjne, możemy w pełni podziwiać to, co nas otacza. Płynność ruchów javelinów i antagonistów w różnorodnym świecie, w którym nawet warunki pogodowe dopracowane są w najdrobniejszych szczegółach pozostawia nas w poczuciu satysfakcji i zadowolenia. Wykonywanie kolejnych misji mimo powtarzalności powinno sprawiać przyjemność i zapewnić rozrywkę na wiele długich godzin.

Inni bohaterowie w grze

Studio poświęciło wiele uwagi bohaterom pobocznym. Każdy z nich ma swój charakter, historię, a także mimikę (osobiście żałuję, że mimikę naszego bohatera można podziwiać tylko w panelu tworzenia postaci, gdyż do końca gry już się z nim nie zobaczymy). Rzadko do tej pory można było spotkać się z NPC-ami, którzy zapadają nam w pamięć, tu zaś mamy ich mnóstwo. Nawet po zakończeniu rozgrywki jesteśmy w stanie coś o każdym z nich powiedzieć. Jest to dodatkowy atut dodający kolorytu przygodom.

klasy javelinów w anthem

Trudno jednak jednoznacznie określić Anthem jako dzieło wybitne, tym bardziej, że nie jest jeszcze skończone. Świadczyć może o tym fakt, iż od czasu premiery wypuszczono ponad 200 poprawek, a w planach jest ich jeszcze więcej. Gra traci na źle rozplanowanym menu, wszędobylskich ekranach ładowania, które aktualnie stanowią około 10 procent całego czasu rozgrywki, oraz na fakcie, że w trakcie misji eksploracja świata ograniczona jest czasowo ruchami innych graczy w trakcie gry drużynowej (teleportacja do miejsca zadania po 10 sekundach od odłączenia się od grupy). Nie są to rzeczy nie do przejścia, lecz zdecydowanie potrafią stać się irytujące.

Anthem – podsumowanie wrażeń z rozgrywki

W ogólnym rozrachunku jednak Anthem ma potencjał, jedną z najładniejszych opraw audiowizualnych na rynku, ciekawą mechanikę i rozwiązania w walce, osadzonej w zupełnie nowym dla gracza świecie. Zdecydowanie nie zgadzam się z pogłoskami o rzekomo miałkiej kampanii głównej. Jeśli nie jest rushowana, opisuje nam problemy świata, a ciekawe dialogi przybliżą nam mieszkańców Fortu Tarsis oraz ich dylematy. Jak już zaznaczyłam wcześniej, twórcy podkreślają, że to wciąż nie koniec kampanii. Będzie ona rozwijana na przestrzeni lat w darmowych dodatkach. Kupując więc podstawę gry, otrzymujemy dziesiątki godzin przygód rozłożonych na przestrzeni lat, o czym zapomina wielu recenzentów, często zdających się oceniać grę jedynie po demo.

gra anthem 3

Przez lata zostaliśmy przyzwyczajeni do otrzymywania gotowych gier, skończonych dzieł twórców, w których ewentualne dodatki miały zapewnić jedynie chwilę dodatkowej rozrywki fanom tytułu. Dziś wygląda to nieco inaczej, sama podstawa gry to dopiero początek przygody, a dodatki to kolejne etapy rozwijające gameplay nie o kilka, lecz o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt godzin. Ten typ stopniowego wydawania gier w czasie zapewnia ciągłe zaciekawienie tytułem, ale daje również spore pole do manewru fabularnego wydawcom i możliwość większej responsywności na potrzeby społeczności.

Pierwsze opinie negatywne, ale później już coraz lepiej

Podobnie wyglądała sprawa Destiny 2. Po początkowych złych opiniach spisano tytuł na straty, lecz w miarę wydawania kolejnych dodatków gra zyskiwała kolejnych fanów, aby w końcu stać się bardzo pożądanym tytułem w biblioteczce każdego zaciekłego gracza. Sądzę że podobnie będzie i w tym przypadku. Anthem to wciąż rozwijający się tytuł i bardzo prawdopodobne, że jeszcze nie raz będzie o nim głośno.

Nie mogę nie pokusić się również o porównanie tej gry do wypuszczonej niedługo później The Division 2. Świat przedstawiony w tym tytule również robi wrażenie, lecz z zupełnie innych powodów.  Oczarowanie gracza upadkiem stolicy Stanów Zjednoczonych jest o tyle łatwiejsze, że prawie każdy postrzega ten kraj jako ostoję bezpieczeństwa i stabilności. Nie bez przyczyny w większości dzieł kinematograficznych największe kataklizmy zdarzają się właśnie w USA. O Ile korzystniej wypadłyby javeliny walczące z wrogami, na przykład, w Nowym Jorku? Cóż, na razie cieszmy się otrzymanym od Bioware fantastycznym światem, w którym prawie nic nie przypomina znanej nam rzeczywistości.

Biorąc pod uwagę content, który dotychczas otrzymaliśmy, moja ocena wynosi 7,5/10. Jest to zdecydowanie udana gra z wielkimi możliwościami rozwoju. Jeśli zostanie poprowadzona w prawidłowy sposób, zapewni wiele godzin pysznej, lekkiej rozrywki w fantastycznym świecie javelinów.

Anna Wojciechowska

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o