Beastars, czyli dlaczego warto ustąpić miejsca – FISH&CHIPS #9

Tomasz Pstrągowski Seriale Publikacja: 1.04.2020, 15:49 Aktualizacja: 14.06.2020, 17:39
Beastars to przedziwne anime, nawet jak na standardy japońskich animacji. Ale postrzegając ten serial w kategorii tworu dla furrysów i skupiając się na scenach erotycznych, tracimy z oczu najciekawszą warstwę. A jest nią komentarz społeczny na temat nierówności, uprzywilejowania i elementarnej empatii.
beastars
29 Udostępnień

Kolejna licealna drama na Netflix?

Dostępny na Netflix serial został wyprodukowany przez studio Orange i jest adaptacją mangi autorstwa rysowniczki Paru Itagaki. Głównymi bohaterami Beastars są uczniowie szkoły średniej, zaś fabuła kręci się wokół ich życia miłosnego – ze szczególnym naciskiem na uczucie rodzące się między 17-letnim Legoshim i 18-letnią Haru.

Jeżeli w waszych głowach zapaliły się odpowiednie lampki i pospieszyliście już, by wrzucić Beastars do szufladki „kolejna animowana nastoletnia drama”, radzę się jeszcze wstrzymać. Tym co różni produkcję studia Orange od typowych japońskich dramatów uczniowskich jest bowiem fakt, że bohaterowie Beastars to nie ludzkie nastolatki a zantropomorfizowane zwierzęta, żyjące w świecie, w którym mięsożercy i roślinożercy zbudowali wspólne społeczeństwo.

Legoshi jest zatem potężnym szarym wilkiem, a Haru miniaturowym królikiem. Największą gwiazdą szkolnego kółka teatralnego jest jeleń. Najlepszym przyjacielem Legoshiego – labrador. Miastem rządzi lew. Nie jest to kosmetyczna zmiana, jak w filmach Disneya, w których Goofy może być psem-człowiekiem a Pluto psem-psem. Twórcy Beastars włożyli zaskakująco dużo energii w budowę przekonującego świata przedstawionego, rządzącego się jednocześnie prawami ludzi i zwierząt.

beastars Fot. Orange

I tak, by społeczeństwo mięsożerców i roślinożerców w ogóle mogło zaistnieć, ci pierwsi musieli się wyrzec pierwotnych instynktów i przerzucić na wysokobiałkową dietę wegetariańską. Można im wprawdzie jeść jajka, ale tylko dlatego, że kury robią świetny interes handlując nimi. Drapieżniki nie powinny za to publicznie eksponować kłów i pazurów – lwu udało się zostać burmistrzem, bo wstawił sobie protezy zwykłych zębów. Małe zwierzątka muszą chodzić przy ścianie, by nikt ich nie zdeptał, a rolę „zwierząt domowych” przejęły owady. W tym świecie dinozaury traktowane są jak istoty boskie, zaś dzień ustanowiony ku pamięci uderzenia meteorytu, który zakończył ich panowanie, jest jednym z ważniejszych świąt.

Koegzystencja jest oczywiście trudna i budzi wiele napięć. Słabsi roślinożercy są wobec mięsożerców nieufni, bo wydaje im się, że ci widzą w nich tylko ofiary. Mięsożercy zaś mają dość tego, iż wciąż traktuje się ich z nieufnością i szufladkuje, jako potencjalnych morderców (choć jednocześnie to właśnie oni są sprawcami większości aktów przemocy). Władze starają się utrzymać kruchą równowagę pozwalając na istnienie czarnego rynku. Handluje się na nim mięsem zmarłych zwierząt, tworząc w ten sposób wentyl bezpieczeństwa, mający pomóc co bardziej nieokrzesanym mięsożercom zaspokoić pierwotny głód.

Beastars, czyli jak wilk z królikiem

Ta skomplikowana dynamika przekłada się na relacje Legoshiego z Haru. On jest potężnym drapieżnikiem, przewyższającym Haru wzrostem i wagą (mniej więcej trzykrotnie). Instynkty podpowiadają mu, że na zwierzęta takie, jak Haru powinien polować. Ona z kolei jest drobną samiczką królika, uczoną od małego, że wszyscy wokół stanowią zagrożenie. Jak się łatwo domyślić, instynkty podpowiadają jej, by trzymała się od Legoshiego z daleka.

Refleksja na temat stosunków siły w związkach (i szerzej: wszystkich relacjach międzyludzkich) jest najbardziej interesującym aspektem Beastars. Legoshi jest postacią wymykającą się prostackim popkulturowym stereotypom – dominującym przecież w większości historii o nastolatkach, korzystających z narzucanych przez społeczeństwo stereotypów (nerd, jock, kujonka, cheerleaderka, bully etc.).

beastars Fot. Orange

Choć Legoshi jest wilkiem, który z łatwością mógłby rządzić szkołą, jest jednocześnie osobą świadomą otaczającej go niesprawiedliwości i własnej uprzywilejowanej pozycji. Dobrowolnie się jej zrzeka, przyjmując pasywną, pacyfistyczną postawę. Odpuszcza nawet wtedy, gdy jest atakowany. Nie chce być tym, który budzi strach. Ze wszystkich sił stara się okiełznać instynkty drapieżnika i nie nadużywać siły. A gdy raz jeden mu się nie udaje, dręczą go później wyrzuty sumienia.

W czasach, gdy przez media przetaczają się dyskusje na temat uprzywilejowania, postać Legoshiego zwraca uwagę widzów na fakt, że nie wszyscy rodzimy się równi, a liberalna narracja o równych szansach i dochodzeniu do wszystkiego ciężką pracą, jest fałszywa. Nikt z nas nie ma wpływu na to, jak bogata jest jego rodzina, a co za tym idzie, do jakiej edukacji będzie miał dostęp i jakim kapitałem (także) kulturowym będzie dysponował. Nikt nie wybiera sobie płci czy tożsamości seksualnej. Nikt nie decyduje o tym, czy będzie słaby czy silny.

beastars Fot. Orange

Rolą tych, którym bardziej się na tej loterii poszczęściło, jest nie tyle trwonić niezasłużony kapitał i bawić w królów świata, co ustąpić nieco miejsca. Pozwolić by swój kawałek tortu dostali też słabsi.

Kto jest normalnym człowiekiem?

Jeżeli interesuje was podobna problematyka podjęta dojrzalej i subtelniej, to polecam powieść Normalni ludzie Sally Rooney – wydaną właśnie w Polsce przez W.A.B. w świetnym tłumaczeniu Jerzego Kozłowskiego. Napisana pięknym, precyzyjnym językiem pokazuje, jak kształtują się stosunki siły we współczesnych związkach i społeczeństwach.
I tu mamy do czynienia z opowieścią o romansie dwójki młodych ludzi. Z tą tylko różnicą, że akcja dzieje się w Irlandii lat 2011-2015, a Connell i Marjanne nie mają sierści i pazurów.

Marjanne pochodzi z bogatej rodziny, zaś matka Connella sprząta dom matki Marjanne. Marjanne jest w szkole niepopularna, Connell jest gwiazdorem drużyny sportowej. Relacja pomiędzy Connellem a jego matką są wzorcowe, Marjanne jest ofiarą przemocy.

beastars Fot. Orange

Z racji pochodzenia i rodzinnych pieniędzy Marjanne ma zdecydowanie większy kapitał kulturowy, ale to Connell jest silniejszą stroną związku. Z pełnego przemocy domu Marjanne wyniosła bowiem przekonanie o tym, iż jest nic nie warta, a także naukę, iż wszystkie strategie obronne zdają się na nic. Jeżeli agresor będzie chciał użyć przemocy to i tak jej użyje, obojętne jak dobrze Marjanne będzie zbijać oskarżenia i manipulacje. A skoro tak, to po co w ogóle stawiać opór?

Connell myśli w pewnym momencie o Marjanne następującymi słowami: „Marjanne brakuje jakiegoś pierwotnego instynktu, samoobronnego lub samozachowawczego, dzięki któremu inni ludzie wydają się bardziej zrozumiali. Naciskasz spodziewając się jakiegoś oporu, tymczasem wszystko po prostu ugina się przed tobą”. Wcześniej w trakcie zbliżenia pomiędzy Connellem a Marjanne narrator opisuje uległość dziewczyny porównując ją do „rozedrganego zwierzęcia”, czym odsyła czytelnika do tych samych pierwotnych instynktów, o których mowa w Beastars.

beastars Fot. Orange

Świadomy własnej przewagi Connell na każdym kroku musi się ograniczać; przypominać sobie, że nie może nadużywać silniejszej pozycji. Że nie powinien być taki, jak inni partnerzy Marjanne – traktujący ją jak własność, ofiarę, albo zabawkę. Wynika to nie tylko z faktu, że Connell naprawdę kocha Marjanne, ale i ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości i podstawowej empatii.

Lewactwo, slut-shaming i inne takie

Jednocześnie zarówno w Beastars i w Normalnych ludziach problematyka relacji sił została intrygująco pokomplikowana, przypominając, że to nigdy nie są proste tematy. O uprzywilejowaniu ekonomicznym Marjanne już wspomniałem. Po przeprowadzce do Dublina Connell traci status szkolnej gwiazdy sportowej. Na elitarnym Trinity Collage otaczają go ludzie o wiele bogatsi. Nie muszą oni zaprzątać sobie myśli sprawami bytowymi czy obawiać przyszłości. Marjanne czuje się w ich towarzystwie naturalnie. Connell ma wrażenie, że jest tylko chwilowym przybyszem z innego, biedniejszego świata.

Haru – paradoksalnie – mogłaby nadużywać swojej słabszej pozycji, bo społeczeństwo stygmatyzuje Legoshiego jako drapieżnika. W jednym z odcinków jesteśmy zresztą świadkami sytuacji, w której zwykła sprzeczka między przyjaciółmi zostaje źle odczytana przez postronnych. Niewinny chłopak musi się salwować ucieczką tylko dlatego, że jest przedstawicielem gatunku stereotypowo postrzeganego jako „ci źli”.

beastars Fot. Orange

Podobieństwo między Marjanne i Haru jest jeszcze jedno. Obie bohaterki doświadczają tak zwanego slut-shamingu – są prześladowane i wykluczane ze wspólnoty z powodu aktywności seksualnej (Marjanne lubi być w łóżku podduszana i poniewierana, Haru sypia z wieloma samcami). A przecież slut-shaming także wynika z nierówności sił.

Według patriarchalnej narracji cementującej konserwatywny porządek, kobiety powinny sterować własnym życiem seksualnym w określony sposób (tak, by nie budzić „zgorszenia”). Zaś ich prawo do decydowania o własnej cielesności jest ograniczone. Na pewno nie mogą po prostu lubić seksu i uprawiać go tak, jakby tego chciały, z kim by chciały i jeszcze głośno o tym mówić.

Beastars – podsumowanie

Jeżeli wyznajecie inne poglądy polityczne niż ja, najprawdopodobniej kusi was, by wszystko o czym tu piszę zaklasyfikować jako lewactwo i zamaszystym ruchem wyrzucić na śmietnik. Być może już to zrobiliście. Być może rzeczywiście jesteście przekonani, że nierówności nie istnieją. Być może uważacie, że istnienie nierówności jest naturalne i nie warto z nimi walczyć. Być może jesteście w stanie przywołać kilka anegdotycznych dowodów na to, że wszystko można osiągnąć ciężką pracą. Być może uwierzyliście Jordanowi Petersonowi, że kobiety wcale nie są dyskryminowane na rynku pracy, a gender gap to bujda. Być może uważacie, że „uprzywilejowanie” to komunistyczna nowomowa; termin wymyślony tylko po to, by wpędzać w poczucie winy białych heteroseksualnych mężczyzn – najbardziej uprzywilejowaną grupę społeczną.

Zastanówcie się jednak, czy nie macie nieco przeterminowanych poglądów, skoro nawet bohaterowie animek dla dzieciaków są bardziej progresywni i świadomi społecznie?

P.S. Beastars i Normalnych ludzi łączy niestety jeszcze jeden schemat. Powieść Rooney w punkcie kulminacyjnym także skręca w kierunku kiczowatej fantazji na temat rycerza na białym koniu, przemocą ratującego ukochaną z rąk oprawcy.


FISH&CHIPS to cykl comiesięcznych polecanek growych, serialowych, filmowych i komiksowych prowadzony przez Tomasza Pstrągowskiego – dziennikarza i scenarzystę, doktora Uniwersytetu Gdańskiego, współzałożyciela podcastu Niezatapialni.pl. 

Poprzednie odcinki:

Cyberpunk umarł – FISH&CHIPS #11

Popkultura w czasach szaleństwa – FISH&CHIPS #10

Beastars, czyli dlaczego warto ustąpić miejsca – FISH&CHIPS #9

Dlaczego ostatni odcinek BoJacka jest lepszy niż przedostatni – FISH&CHIPS #8

Dlaczego Wiedźmin (Netfliksa) jest bardziej Wiedźminem (Sapkowskiego) niż Wiedźmin (CD Projekt Red) – FISH&CHIPS #7

7 rzeczy, które zapamiętam z 2019 roku – FISH&CHIPS #6

Disco Elysium – FISH&CHIPS #5

Sukcesja, czyli jak rozgrywają nas media miliarderów – FISH&CHIPS #4

Czy Superman Jakuba Kijuca polubiłby Wonder Woman? – FISH&CHIPS #3

Matrix bez Wybrańca? – FISH&CHIPS #2

Neon Genesis Evangelion, czyli 17 lat z Rei – FISH&CHIPS #1

Zobacz także:
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
llukiz
llukiz
5 miesięcy temu

Oczywiście że nierówności istnieją, tylko że gówno z tego wynika. Gdyby się dało je zlikwidować, to przez ostatnie 200tyś lat powinno się było już udać… a skoro się nie udało to j.w. nic z tego nie wynika dla nas