Syberia – Kultowe Gry Przygodowe #10

Radosław Dąbrowski Publicystyka Publikacja: 7.12.2019, 14:00 Aktualizacja: 7.12.2019, 14:00
Nie wszystkie gry z ery PC zyskują taką renomę, aby po jakimś czasie umożliwić zagranie w nie w wersji na konsole. Tak się stało w przypadku Syberii – serii, której pierwszą część recenzujemy w dziesiątym artykule z serii Kultowe Gry Przygodowe. Grę wyprodukowała oraz wydała w 2002 roku firma Microïds.
syberia - kultowe gry przygodowe
16 Udostępnień

Ubierzcie się ciepło – ruszamy na Syberię

Syberia trafiła na sklepowe półki w 2002 roku i do dziś jest jedną z najciekawszych pozycji, jakie znalazły się w dorobku firmy Microïds. W naszym kraju natomiast rozpowszechnieniem tej znakomitej gry typu „point and click” zajął się dystrybutor Cenega Poland.

Tytuł dzieła wyraźnie wskazuje nam na główne miejsce akcji i rzeczywiście – to znana azjatycka kraina geograficzna jest wiodącą lokacją. Na Syberię nie trafiamy jednak od razu i pragnę podkreślić, że autorom gry należą się niemałe pochwały za tak dobrze przygotowaną ekspozycję.

Wszystko zaczyna się od intensywnych opadów deszczu w pewnej mieścinie na terenie Alp. Do Europy prosto z Nowego Jorku przybywa nasza protagonistka – Kate Walker. Z racji swojego wykształcenia (jest prawnikiem) ma uczestniczyć i nadzorować dokonywany przez amerykański koncern zakup fabryki mechanicznych zabawek. Na miejscu okazuje się, że właścicielka sprzedawanej placówki – niejaka Anna Voralberg – zmarła. W testamencie zapisała, iż fabrykę odziedziczyć ma jej krewny, Hans. Jak się dowiadujemy, przebywa on w nieokreślonym precyzyjnie miejscu na Syberii. Wcielając się w Kate, podejmujemy wyzwanie odnalezienia mężczyzny.

„Ludzie mówią, że Syberia nie istnieje, ale ludzie się mylą”

Takie słowa padają z ust jednego z pasażerów, jakich Kate spotyka podczas podróży pociągiem. Oczywiście Syberia jak najbardziej istnieje, aczkolwiek nieznane być mogą jej tajemnicze oblicza, jakie są przed nami do poznania.

Wiodący problem w historii został nakreślony konkretnie oraz zrozumiale. Użytkownik powinien natychmiast wczuć się w odpowiedni klimat i posmakować przygotowanego przez Microïds świata. Myślę, że duży wpływ ma na to sposób demonstracji tej wirtualnej rzeczywistości. Co prawda opowieść rozgrywa się w latach bliższych naszym czasom (nie brakuje w użyciu telefonów komórkowych), ale stylistyka jest dość uniwersalna. Wiele razy ta historia ma w sobie atmosferę retro, jak byśmy się cofnęli do pierwszej połowy XX wieku albo i wcześniej. A opowieści o minionych epokach zazwyczaj są szczególnie interesujące.

Kilka słów o stronie graficznej. Przede wszystkim znakomicie przygotowano wnętrza – najczęściej panuje w nich budujący napięcie półmrok, a poruszanie się przepastnymi korytarzami nadaje scenerii niemal surrealistyczny charakter. O plastycznej stronie plenerów aż ciężko powiedzieć coś nietuzinkowego – pokryte śniegiem, mroźne krainy prezentują się brawurowo i po czasie możemy na własnej skórze odczuć tę niską temperaturę oraz trudne warunki naturalne, z jakimi zmagać się musi Kate (aż się przypomina zeszłoroczna Arktyka z Madsem Mikkelsenem w roli głównej).

Ponadto oko cieszą detale jak pokryte puchowym śniegiem korony drzew, wydeptane ścieżki czy połowicznie okryte bielą wieloletnie zabytki. Szkoda, że właściwie nie zadbano o ruch w tym miejscach i np. gałęzie pozostają stateczne wobec wiatru. We wcześniejszych artykułach z cyklu Kultowe gry przygodowe na obecność takich wzmacniających poczucie realizmu niuansów wskazywałem kilkakrotnie, zatem Syberia na tym polu nieco traci.

Przyjemnie za to patrzy się na naszych bohaterów. O tym, że twórcy przyłożyli się do wykonania sylwetek, najlepiej poświadczy porównanie Kate z towarzyszącym jej automatem Oscarem. Zarówno w takiej ogólnej prezencji, jak i sposobie poruszania się, postaci się różnią, zatem twórcy nie przygotowali jakichś szablonów, na które nałożyliby tylko inne maski i w gruncie rzeczy nie miałoby większego znaczenia, czy to Oscar lub młoda Amerykanka.

Odnośnie jeszcze do Kate, to oczywiście w dzisiejszych czasach, gdy w świecie gier zatrudnia się użyczających swojego wizerunku hollywoodzkich aktorów, stworzenie takiej postaci nie może już robić większego wrażenia, niemniej myślę, że pod kątem wizualnym to jeden z najciekawszych protagonistów z dotychczas recenzowanych w naszym cyklu pozycji przygodowych.

W poszukiwaniu Hansa Voralberga

Syberia to gra typu „point and click”, wobec tego na użytkowników czeka sporo zaznaczania, wybierania i zabierania (w wersji na PlayStation 2 jest to podobno szczególnie uciążliwe). Z dotychczas recenzowanych dzieł w ramach niniejszego cyklu chyba nie kolekcjonowaliśmy tak relatywnie niewielu przedmiotów jak w dziele Microïds. Do kieszeni coś chowamy rzadko, ale można stwierdzić, że twórcy okazali się konkretni i jeżeli już wzbogacimy nasz ekwipunek, to na pewno dany element prędzej czy później okaże się potrzebny. Niczego zbędnego ze sobą nie zabieramy. Inna sprawa, że kolekcjonowane przedmioty są dość powtarzalne – najczęściej do wykonania zadania i przejścia dalej potrzebny nam będzie jakiś klucz albo inny obiekt umożliwiający otworzenie czegoś lub po prostu przejście do następnego etapu na linii fabularnej.

Poziom zagadek nie jest najwyższy, co przy niemal kryminalnej intrydze, jaka zostaje zawiązana w ekspozycji, może nieco rozczarować. Aby upewnić się w tym przekonaniu postanowiłem troszkę poszperać w internetowej przestrzeni i rzeczywiście w swobodnie pisanych komentarzach pod profilem gry takich głosów nie brakuje. Tempo poruszania się naszej bohaterki także może być sporym mankamentem, zwłaszcza dla mniej cierpliwych graczy. Stawianie drobnych kroków czy pokonywanie każdego stopnia na schodach, choć realistyczne, to pochłaniające dość sporo czasu. Pod tym względem Syberia przebiła nawet Phantasmagoria.

Pewnym mankamentem może być również to, że z jednej strony wyruszamy na Syberię – teren obszerny, nie do końca odgadniony, o trudnych warunkach atmosferycznych i potencjalnych niebezpieczeństwach, z drugiej naszej bohaterce nic złego się stać nie może. Odrobina dreszczyku emocji bez wątpienia by się przydała. Ogólnych umiejętności Kate także nie rozwijamy. Od samego początku widzimy jednak, jak rośnie jej zainteresowanie sprawą Hansa i kwestia rodziny Voralbergów oraz ich fabryki staje się czymś więcej, niż tylko sprawą biznesową. Do tego dochodzą prywatne sprawy Kate, o których dowiadujemy się m.in. dzięki prowadzonym przez nią rozmowom telefonicznym z najbliższymi (matką, narzeczonym), w efekcie im dalej w las, tym bardziej dochodzi do przemiany duchowej u naszej młodej Amerykanki.

W grze nie spotkamy jakiejś przesadnej ilości postaci drugoplanowych czy pobocznych. Myślę, że pod względem częstotliwości prowadzenia konwersacji Syberii zdecydowanie bliżej do Fausta, w którym wielokrotnie mieliśmy poczucia osamotnienia i takiej niepokojącej ciszy, niż choćby Księcia i Tchórza, gdzie na każdym kroku pojawiał się nowy bohater. Bez wątpienia ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie dziennika Kate. Protagonistka sporządza w nim notatki, zapisuje ważne kwestie związane z prowadzonymi rozmowami czy zwyczajnie dzieli się własnymi przemyśleniami. Taki dziennik pozwala nam bliżej poznać Walker i nieco pogłębić rys psychologiczny tej postaci.

Na słowa uznania zasługuje zadbanie przez twórców o wysoką jakość udźwiękowienia. W klimat nie tylko umiejętnie wpisuje się subtelna, kojąca muzyka, lecz uwagę zwracają również detale – w scenach plenerowych nie brakuje dobiegających do nas odgłosów zwierząt, podobnie jak butów Kate – i to w zależności od tego, po jakiej nawierzchni się nią poruszamy.

Nie pierwszy już raz w niniejszym cyklu pochwalam naszych rodaków za efekty dubbingu. W Syberii właściwie nie ma się do czego przyczepić, wiele wypowiedzi brzmi naturalnie, co jest szczególnie istotne np. podczas sporadycznych docinek, jakie prawią sobie Kate z Oscarem. Nie ma co ukrywać, że w bardziej zdynamizowanych dyskusjach, jakie prowadzą przynajmniej dwie postaci, przygotowanie satysfakcjonującego dubbingu jest trudniejsze, niż w przypadku jednozdaniowych, często beznamiętnych komentarzy protagonisty odnośnie do zaznaczonego przez użytkownika danego elementu z otoczenia (co w grach przygodowych typu „point and click” zdarza się bardzo często i bywa niepotrzebne, nierzadko nawet irytujące jak choćby w recenzowanym już Sanitarium).

Recenzja gry Syberia – podsumowanie

Syberia to wspaniała opowieść z zachwycającą stroną wizualną. Przygody Kate Walker wciągają i trudno się od nich oderwać. Mankamentów dotyczących samego interfejsu nie brakuje, ale jak pokazał rozwój serii – nie był to na tyle poważny problem, aby nie przygotować dla graczy następnych dwóch części.


Syberia – Kultowe Gry Przygodowe #10

Phantasmagoria – Kultowe Gry Przygodowe #9

Wacki – Kultowe Gry Przygodowe #8

Hopkins FBI – Kultowe Gry Przygodowe #7

Książę i Tchórz – Kultowe Gry Przygodowe #6

Sanitarium – Kultowe Gry Przygodowe #5

Jack Orlando: A Cinematic Adventure – Kultowe Gry Przygodowe #4

Dracula: Zmartwychwstanie – Kultowe Gry Przygodowe #3

Atlantis: Zapomniane opowieści – Kultowe Gry Przygodowe #2

Faust – Kultowe Gry Przygodowe #1

Zobacz także:
Ghostrunner także w wersji na Nintendo Switch
Premiery i zapowiedzi, 24 Wrz 2020
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments